Pięknie o pomiętym prześcieradle, o splecionych dłoniach i popełnionym grzechu.

2 Flares Twitter 0 Facebook 2 2 Flares ×

Naznaczyłam swoje ciało grzechem, ścięłam włosy w pokucie. Oddałam Ci się nie raz i nie dwa. Moje ciało Cię pokochało. Moje serce Cię pokochało. Brudne myśli miałam i sny o kochaniu z Tobą.  Ciało samo się wyrywało do Ciebie prosząc o dotyk o mały chociaż pocałunek i zwierzęce spojrzenie. Całowałeś mnie, moje ciało Ci się poddawało, drapałam Twoje plecy z podniecenia. Przeciągałeś mnie wtedy przez pół łóżka, żeby mnie, moje rozgrzane ciało mieć pod sobą. Patrzeć i pożądać, kochać i zostawiać.  A kochać mnie  potrafiłeś i zostawiać też się nauczyłeś.  I tak bez końca, przychodzić do mnie w nocy, uciekać przed świtem, żeby świat nie zapamiętał i nie ukradł. Nie udało się chyba w tajemnicy do końca przeżyć,  wścibski kot podsłuchał, pozazdrościł kochania i rozkosz nam naszą odebrał. Zagroził piekielnymi mękami, że grzechu nie zmyjemy, że Bóg na to nie pozwolił. Kazał nam kochać duszą tylko, a ciałem zakazał. Mur postawił, ręce związał, oczy zasłonił i pościel naszym zapachem naznaczoną zabrał. Pachniała jeszcze uprawianą miłością, pomięta była przez dwa ciała połączone w tańcu rozkoszy. Kot przytulił się do niej i znowu pozazdrościł, spojrzał i zlitował się nad nami. Cicho, ukradkiem uwolnił nas. Przed sobą postawił na nowo, i ukrył się za ścianą nasłuchując czy umiemy do siebie wrócić i jeszcze się kochać. Ciała nie kazały długo czekać, rzuciły się na siebie i zaczęły taniec pocałunków. Ich języki wirowały spragnione miłości , spragnione znajomego smaku. Palce ich dłoni splotły się na pomiętym prześcieradle aż do krwi aż do bólu, jakby chciały wycisnąć podniecenie  do ostatniej kropli, żeby spłynęła po ciele będąc ostatnim elementem tego pięknego aktu. I kiedy nasyceni kochankowie, upojeni w swojej nagości, zmęczeni i rozkochani w sobie, namaszczą swe ciała grzechem, odwrócą się plecami do siebie i zasną…by rankiem powiedzieć sobie dzień dobry. I zniknąć w nadchodzącym dniu, uciec do swojej rzeczywistości, aby ponownie  spotkać się, kiedy ciało będzie błagać o to drugie, kochane, spotkać się  przy ciemności nocy i upajać się grzechem.

Nicpoń pieprzony, Kochanek nadworny, jednym spojrzeniem potrafi rozgrzać, jednym nie czystym słowem na swoją stronę przeciągnąć, bezwstydnie wykorzystać, roześmiać się Szelma jeden i tęsknić za sobą każe.  Ciało moje nakarmić sobą umie i wywołać dreszcze by chciało więcej, lubieżnie patrzy jak winna grzechu karze się poddaję kładąc na stosie skłonna dać się spalić za wspólnie popełniony grzech. Czarownicą się staję, wyję i wołam jeszcze, nie boję się Czarta, co czyha ukryty, daję Mu przedstawienie, kochankowie w akcie miłosnym, głośno i szybko, mokro i ciepło.  Kiedy ciało ucichło, wydało ostatni okrzyk, ostatni podryg, ostatni dotyk i pocałunek ust które prawie się nie dotykając oddały sobie hołd. Uśmiecham się, nie wiem, bardziej do siebie czy do swojego kochanka i zamykam oczy. Wtedy już, jest mi wszystko jedno, może mnie nawet nienawidzić, ale ma dawać mi siebie.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


2 Flares Twitter 0 Facebook 2 2 Flares ×