Druga pierwsza randka….czyli latte, pokój hotelowy i pocałunki na rękach.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Zadzwonił i powiedział, że będzie niedaleko i żeby się spotkali, zaprosił ją na obiad i kawę. Miała mieszane uczucia, jednak się zgodziła. Chwilę jeszcze pomyślała kiedy się rozłączył czy to aby dobry pomysł, ale dalej nie zdążyła się zamartwiać nad tym, bo zaczął się już film. Nie zaprzątała sobie więcej tym głowy. Nazajutrz szykowała się jak by to była ich pierwsze spotkanie, pierwsza druga randka. Malowała oczy i pomyślała, czy wytrzyma, co powie, jak się uśmiechnie. Nie, pomyślała, i potrząsnęła głową, nie może się nic wydarzyć, zamówią coś z karty, porozmawiają, każde opowie co u drugiego, wypiją po latte na koniec i zjedzą sernik na ciepło z lodami i on odwiezie ją do domu. Tak, tak właśnie będzie przecież Ona nic już nie czuje, nie cierpi, ale mimo to włożyła tę czerwoną bieliznę, której nie zdążył zobaczyć(…). Kiedy przyjechał po nią, przywitali się jak zawsze, chociaż serce przez sekundę waliło jej jak oszalałe aż bała się, że on usłyszy. Była zdenerwowana, zaczęła mówić coś bez sensu i składu, potem spojrzała na Niego i zamilkła. Potem odwróciła głowę w drugą stronę i pomyślała to nie prawda, wszystko nieprawda, Boże tak bardzo chciała dotknąć Jego twarzy, często tak robiła kiedy jechali samochodem, chciała aby ich dłonie się splotły jak to robiły kiedyś jak jechali samochodem. Muszę kłamać, okłamać siebie, tak będzie lepiej i już nigdy więcej nie zgodzi się z nim na żadne spotkanie. Tak pomyślała, jednak inaczej czuła i czego innego chciała.(…). Dojechali do restauracji rozmawiając i śmiejąc się, jak by czas nie stanął między nim, jakby ten czas miał ich za nic i nie wiedział o ich rozstaniu. Rozmawiali, a w niej burzyła się krew, serce chciało żeby on je wysłuchał. Odwracała głowę na chwilę i zagryzała wargi, aż do krwi niemalże, żeby łzy nie wymknęły się na zewnątrz, żeby się nie wydało jaki ból sprawia jej to spotkanie z nim tak odległym i siedzącym po drugiej stronie stolika, kiedy to nie całuje jej spragnionych ust.  Była świetną aktorką, pięknie udawała Zimną Królową, aż do jego słów” że pięknie wygląda i ten jej uśmiech topi wszystkie lodowce”….. Wtedy przysunął się, wziął jej dłonie w swoje ręce i całował ich środek, na ten jeden moment zbliżyli się do siebie znowu, rozumieli się bez słów. Wyjęła swoje dłonie z jego rąk i objęła Jego głowę schyloną nad jej piersiami. Płakała, on chyba też łzę uronił, coś szeptał, mówił coś że brakuję, że tęsknił i że pragnie…Zaczął scałowywać łzy płynące po jej policzku, złapał ją za rękę, pociągnął za sobą do recepcji, poprosił o pokój, ona niemalże biegła za nim w ciszy, nie płakała, nie śmiała się. Sama nie wiedziała co czuła, chyba chciała też tej chwili, która była nieunikniona. Kiedy tylko drzwi pokoju zamknęły się za nimi, ściągali w pośpiechu ubrania z siebie, nie było miejsca, które by nie całowali u siebie nawzajem. „Włożyłaś tę bieliznę, o której mi pisałaś” wyszeptał jej do ucha i wreszcie ją z niej zerwał(…). Kochali się jakby nigdy tego nie przestawali robić, jakby nie było rozstania, jakby czas ich oszukał i kochali się dopiero wczoraj.  Tylko szybciej oddychali, mocniej patrzyli sobie w oczy bardziej się chłonęli, jakby jednak wiedzieli, że to ten ostatni raz, że ta chwila nie powtórzy się już. Kiedy wróciła do siebie, zgarnęła swoje rozkochane ciało, usiadła na łóżku i powoli zaczęła ubierać to co przed chwilą zrzucała z siebie, ubierała się w ciszy i powoli, jakby chciała aby ten moment trwał. Siedziała tyłem do niego, nie chciała teraz patrzeć na niego, nie umiała. Krępująca cisza przeszywała pokój, kurtuazja sytuacji krępowała tych dwoje kochanków, namiętność unosiła się  jeszcze w powietrzu. Krążyła nad ich głowami ciekawa co się wydarzy. Usłyszała szelest i nie zdążyła się odwrócić kiedy objął ją w pół i z trwogą w głosie powiedział:(…).

Nie wiem co powiedział, bo nie chce tego kończyć w nijaki sposób, jakie rozwiązanie byłoby lepsze. Miało być pożegnaniem jednak rozpaliło zmysły, miało być tak za każdym spotkaniem, niewinnym spotkaniem, kończącym się w łóżku? Rozbudzając nadzieje, tworząc drobne obietnice. Nie, nie wiem co chciała usłyszeć i nie wiem co on chciałby jej powiedzieć. Niedokończona historia nowo narodzonych kochanków.

Ot taka historia napisana przy popołudniowej kawie, rozpłynęła się w przestrzeni transferu internetowego, popłynęła do zakochanych, tych odrzuconych i tych co nie wierzą w miłość.

Do niczego:

Zaniosła myśli do pralni  ”mają być jak nowe, wyprane i zapomniane do momentu sprzed jego istnienia”- powiedziała. Pani kazała wrócić za miesiąc, miesiąc? powtórzyłam, Nie da się miłości z myśli w jeden dzień pozbyć, na to potrzeba czasu…..

Print Friendly

  1 comment for “Druga pierwsza randka….czyli latte, pokój hotelowy i pocałunki na rękach.

  1. 21 października 2014 o 12:35

    Pięknie napisane :) Pozdrawiam !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×