Dom,szkoła, dzieci, lekarstwa, zupa, bajki, taniec…. codzienność mammy.

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Dniówka:

Szkoła, dom, dom, szkoła, raz apteka i codziennie pomiędzy tym wszystkim kuchnia. Wymyślanie co by moje kochane pociechy zjadły, kombinacje alpejskie przy gotowaniu dla nich to pikuś :-). Wczoraj pomidorówka z ryżem dla odmiany, dzisiaj królowa zup- zalewajka. I ciągłe dopytywania: „Mamo kiedy będą schabowe?” Jedyne danie, które się nie nudzi. Ostatnio robiła dwa niezależne obiady: ja z Niką kotlety mielone a Korek pulpety chciał i to z kaszą! Oj, tak. Nika dwa dni nie była w szkole bo gorączkowała, resztę oszczędności wydałam na leki, bosko! A pracy cholera jak nie było, tak nie mam. Owszem mogę iść na kasę na 12 godzin dziennie za 4,5 za godzinę, tylko nie wiem po jakim czasie opieka zabrałaby mi dzieci- zaniedbywane a na życie i tak by nie starczało. Jutro rozprawa o alimenty, denerwuję się bo jeżeli tatuś wymyśli coś, będzie chciał przechytrzyć sąd i nic się nie uzgodni to , nie wiem co będzie. Denerwuję się na zaś, denerwuję się wszystkim i chudnę wyglądam jak  opiekunka własnych dzieci nie jak ich matka. Tyłka nie widać, tłuszczyku nie ma, jak ktoś ma mnie kochać jak nie ma za co złapać:-(. ? Spoko, spoko,tak? ale tak naprawdę nie wiem co robić, zmęczona jestem, w nocy się kręcę po łóżku, spać nie mogę. Ostatnio zrobiło mi się przykro. Obłuda i hipokryzja panują wśród ludzi. Spotkałam znajomą, koleżankę nawet odważyłabym się powiedzieć, żona kolegi mojego byłego męża. 10 lat wspólnych imprez, spotkań, przynosiła mi do pracy zupki jak byłam w ciąży, ojojoj, eheheh była, a teraz?. Szłam z Korkiem, widziała go po raz ostatni jak miał z 8 m-cy, teraz ma 2,9. Szła z naprzeciwka, pierwsza powiedziałam cześć nieświadoma sytuacji, owszem odpowiedziała i odwróciła się i poszła dalej…. Zamurowało mnie, poszłam i ja, ale poczułam się jak by skazano mnie za niewinność. Pomyślałam dlaczego ona tak się zachowała, znała mnie 10 lat, to że odeszłam od ojca moich dzieci to już jestem potępiona przez jego towarzystwo? Wszyscy wiedzą jaki był i jaki jest, nagle to ja jestem tą złą bo zostawiłam go z domem i z kredytem hipotecznym i samego. Tak powinnam cicho siedzieć z nim jak robią to inne żony i bezkarnie znosić jego obelgi słowne, upokarzania psychiczne. I strach, i wtedy……Tak według jego znajomych tak powinno być. Według jego rodziny też. Nieważne że za parę lat byłabym wrakiem człowieka.  Ale to ja zostałam bez niczego,  bez domu, bez majątku, bez niczego, z dziećmi. To jest kurwa nie ważne, że on się bawi i nie płaci na swoje dzieci, a ja zamartwiam się, że mogę im dać tego co by chciały.  Nieważne, że po dwóch miesiącach, kiedy „łóżko jeszcze nie wystygło”, sprowadził sobie nową, naiwną z dziećmi. Bez komentarza. Życie jest sprawiedliwe, kiedyś wszystko dogoni prawda.  Żyję dalej, staram się walczyć o siebie, poznaję siebie jako kobietę, odnajduję swoje potrzeby. I cieszę się bycia z dziećmi, kiedyś tak nie umiałam…. Dzisiaj pada, zimno, eh, nic. Napijemy się czekolady na gorąco i zjemy po dobrym ciachu.  Tyle spraw mam zaległych, boję się złapać czegoś. Jeszcze myślami jestem przy Panu Tajemniczym, ogarki wypalają się już ostatecznie, wypalają się uczucia. Mam wspomnienia. Idę dalej, wysyłam cv i czekam i czekam.!!! Przeglądając ogłoszenia o pracę codziennie, masz wrażenie że nic się nie zmienia, codziennie to samo, nikt nie szuka pracownika z moimi kompetencjami. Ryczeć się chce. Czeka nas z Korkiem wyprawa w ten deszcz po Nikę. Założymy kalosze, kurtki przeciw deszczowe i wyjdziemy.

Epilog do niczego.

Przechodziła koło Kościoła, zatrzymała się i weszła. Uklęknęła i przeżegnała się niedbale. Pomyślała, że pomodli się, uspokoi. Boże daj mi mądrości żebym nie popełniała wciąż tych samych błędów. Cierpliwości, bo życie dokucza, żeby nadziei nie tracić. Zrozumienia potrzebuję bo zachowanie podłe ludzi nie ma granic. Daj mi odwagi Boże, żeby wymawiać prawdziwe słowa, nie kłamać. Żeby mieć siłę mury przebijać. Wreszcie wskaż drogę do miłości Dobry Boże, bo tak jak Ty mnie miłujesz, ja też chcę miłować bliskiego mi. Bóg wysłuchał, nic nie odpowiedział. Cisza była w Kościele, więc wyszłam  zatroskana.  Otwierając te wielkie drzwi kościelne, słońce tak mocno zaświeciło, oślepiło ją. Nic nie widziała. Poczuła tylko boską rękę nad głową i wiedziała, że nie jest sama w swych troskach.

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×