Wiosna w sercu…

4 Flares Twitter 0 Facebook 4 4 Flares ×

Gdzie myśli odnalazły serce, gdzie wolność poczuła wiatru powiew i gdzie złość ustąpiła namiętności. Wczorajsza obojętność ustąpiła miejsca przekorności. Świdrujące spojrzenie co chwilą zwaliło z nóg, krzyknęło: Jestem! Zauważ mnie! Daj mi szansę!

Nawiedzony dom straszył, ciemność zdawała się przeciskać przez szpary w drzwiach, ciszę przerywały piski, nieznane hałasy dobiegające z sypialni w lewym skrzydle zamku….Nie była sama, byli sami ze sobą. Dwadzieścia cztery pokoje głucho wyły z wiatrem w tle. Zakochani Kochankowie? Ukryli się w pokoju z zamazanym numerem, bez nazwy i ścianach w kolorze nieokreślonym, a może to był absynt? Trzaskające drzwi wystraszyły ją, odwróciła się gwałtownie. Za nią stał chyba on, w ciemności nie widziała Jego twarzy czuła Jego oddech, przy którym w zimnej komnacie, wydobywała się chmurka pary…..

Nie zrozumiała ostatniego słowa, nie usłyszała Go, bo nic nie powiedział, cholera, znowu ta pieprzona niepewność. Czy można tak żyć, czy można tak niepewnie kroczyć i marzyć? Myśli w głowie tworzą korowód znaków zapytania, nic nie umie wytworzyć bez tego ostatniego słowa, nie umie wyobrazić sobie wspólnego zakończenia historii, czy On w ogóle istnieje poza jej wyobraźnią?  Chyba istniał, bo ślady po wspólnej nocy czuła na całym ciele. Nie chciała zmazywać tych ostatnich wspomnień, nie wstydziła się nagości, nie krępował jej nagi tors chrapiący obok na łóżku. Szelmowski uśmiech i błysk w oku świadczył, że nie była „grzeczną mamuśką” tej nocy. Łącząc swoje ciała, złożyli cielesne obietnice, bez słów ale przypieczętowane aktem miłosnym, po którym ich ciała nosiły swoje imiona. Obietnica była bezterminowa i nie planowana na jutro. Wszystko było improwizowane, haah, tak im się tylko wydawało……bo zaćmienie serc miało nastąpić całkiem niebawem……

Niepublikowany tekst o smutku nadal wisi w szkicach, dzisiaj mi lepiej, dużo lepiej. Pogoda nadal w kratkę ale w sercu już na dobre wiosna. Nie, nie miłość, ale radość z codzienności. Taniec i śpiew w deszczu, na bosaka, biegam po kałużach i patrzę w niebo-dziś jest piękne dla mnie, tęcza z oddali przepycha się wśród chmur. Życie jest piękne, walczę o nie każdego dnia, walczę o siebie o soje najukochańsze dzieci. Ma być warto budzić się każdego ranka, ma być po co żyć, jest po co żyć! Zajadam się czekoladą, nie pamiętam o smutku, patrzę w lustro i śmieję się do niej, do siebie, do każdej twarzy w odbiciu! Stokrotki niedługo zakwitną i ukochane konwalie, otwieram okno, zimny powiew wiosny wpada do pokoju i trzęsie meblami, porywa mnie do tańca, wiruję, kręcę się w kółko, dotykam nieba….Rozbieram myśli, rozbieram serce, na usta ubieram uśmiech, on gdzieś tam krąży, jeszcze nie pewnie, ale coraz bliżej, coraz bliżej. Nowe okulary, nowe buty, nowe oblicze niezależnej Kobiety, dziś już mniej samotnej, dziś może trochę zakochanej……?

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


4 Flares Twitter 0 Facebook 4 4 Flares ×