Nigdy nie czekałam na Niego, kiedyś zwyczajnie stanął mi na drodze……

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Jak bardzo nie umiem sobie radzić z Jego odejściami. Odliczam godziny wstecz, żeby tylko nie nadszedł ten cholerny poranek, ten upalny czerwcowy świt, kiedy spogląda na godzinę i mówi: „Muszę już iść…” Nienawidzę, wtedy siebie, nienawidzę Jego i nienawidzę wszystkiego dookoła co  mi go zabiera.

Nie umiem sobie z tym radzić, rzucam się na łóżko i dotykam sobą pamiątkę po Nim, Jego zapach, wdycham go całą sobą, zachłannie tarzam się w prześcieradle, obejmuję poduszkę gdzie trzymał głowę, wącham siebie jak wariatka. Ale mam go jeszcze na chwilę, na minutę zanim woda zmyje całą pamięć, zanim wrócę do świata bez Niego. I żyję, nie uśmiecham się tak często i nie odgarniam włosów tak jak on to robi, nie patrzę w słońce, po prostu jestem. Dostałam czekoladki i jeszcze mały drobiazg, i sushi mi przywióżł, siebie i Borysa. Zapytał któego z Nas bardziej kochasz, „Bez Ciebie nie było by Borysa, a Jego bez Ciebie, Jesteś dla mnie Jednym, tęsknię na Tobą całym” Tyle zdołałam wydusić,I jeszcze dodałam, że nienawidzę Ga za to, że mi z Nim jest tak dobrze….on wyszeptał to samo.. O Boże, On wie, ja wiem. Torturujemy się tą  miłością, każde z Nas boi się zaryzykować, a nie umiemy się rozejść, nie umiemy żyć bez siebie, i wiem, że tak już zostanie, tak musi zostać, innego rozwiązania niema dla Nas. Będziemy się kochać jak dwadzieścia lat temu, kiedy byliśmy młodzi, będziemy się kochać przez następne dwadzieścia lat, przypominać czasem te szalone lata, te dzisiejsze i zobaczymy co przyniesie czas za dwadzieścia lat. A dzisiaj…..ubiorę się w Jego zapach.

Myję twarz, czeszę włosy, patrzę na swoje odbicie w lustrze. Widzę oczy z których kapią łzy, widzę oczy, które mówią o gorącym spojrzeniu Kochanka. Widzę radość na spierzchniętych ustach. Czuję ucisk w dołku pod siódmym żebrem, chyba w okolicy serca, to ból miłości i tęsknoty za ukochanym, tym Jedynem, zapisanym przez Boga milion lat temu……….

Oddałam Mu swoje ciało, kocha je starannie, kocha je gwałtownie, czasem szybko.  Oddałam Mu swoją duszę, kiedy umrę ona wejdzie w Jego duszę, aby nie musiał tęsknić. Moja dusza zabierze od Niego całe Jego cierpienie, zabierze smutki i troski. Oddałam Mu moje serce, najcenniejsze, jeśli zdoła udźwignąć miłość jaka mieści się w nim, zdobędzie szczęście największe i najbardziej trwałe jakie można sobie wymarzyć…..

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×